niedziela, 30 sierpnia 2015

30-08-2015

I wreszcie udało mi się zabrać za ten post...

Czuję dzisiaj (i w sumie od paru dni) dużo smutku.
Tęsknię za kimś, kogo już nie ma, a może i nawet nigdy nie było.
Czuję się zmęczona, bo muszę przed wszystkimi udawać, że jestem pogodna i radosna.
Boję się. Od paru dni znowu boję się praktycznie wszystkiego. Wraca to paraliżujące uczucie lęku - w różnych sytuacjach. Najgorzej jest nocą. Minionej nocy przeszło kilka burz, każda z nich mnie budziła. Bałam się, że piorun uderzy w moje okno. W ciągu dnia przeraża mnie perspektywa jazdy samochodem, to, że się gdzieś zgubię albo przez nieuwagę narażę dzieci na jakieś niebezpieczeństwo. Boję się nawet tego, że zapomnę się na chwilę, pokażę, co naprawdę czuję i ktoś to zauważy, zapyta "alles goed, Marta?", i będzie wiedział, że gdy odpowiem "ja, wel", będzie to czyste kłamstwo.

Nie wiem, jak mogę sobie w tym wszystkim pomóc.

Dlaczego wszyscy mnie zostawiają? Czuję się taka bezradna, ciągle tylko patrzę, jak ktoś odchodzi i nie mogę nic z tym zrobić. Każdy zabiera ze sobą część mnie. A ja już nie mam sił łatać tego, co ze mnie potem zostaje. To już nie jestem ja. Nie czuję siebie.

Dam sobie czas - tyle, ile będę potrzebować. Będę dla siebie cierpliwa i nie będę mieć do siebie pretensji, gdy coś mi nie wyjdzie, albo gdy będę się czuć źle. Będę kochać siebie i nigdy siebie nie opuszczę, nawet jeśli odejdą wszyscy dookoła. Mam w sobie wsparcie.

The solution is to become your own loving parent.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz