Hej-ho!
Postanowiłam założyć drugi blog, jako że na co dzień nie mam nikogo, z kim mogłabym porozmawiać o moich emocjach i uczuciach. Od jakiegoś czasu, w ramach samorozwoju i wychodzenia z syndromu DDA, staram się rozpoznawać i nazywać uczucia i emocje, które we mnie siedzą. Wcześniej umiałam im tylko zaprzeczać. Obwiniałam siebie za to, co czuję. To wszystko wyniesione zostało z domu, gdzie nikt nigdy nie zaakceptował tego, co czułam. Gdy byłam smutna, słyszałam tylko "ogarnij się", gdy byłam zdenerwowana - "weź już przestań", gdy byłam wesoła - nikt nie cieszył się ze mną. Z czasem jako dziecko nauczyłam się, że moje uczucia są złe, niewłaściwe, nieprawidłowe, skoro nikt ich nigdy nie akceptuje, tylko wszyscy im zaprzeczają i oczekują czegoś innego.
Teraz, jako osoba dorosła, sama sobie jestem tym karcącym rodzicem. Przejęłam te zachowania i schematy, i zaczęłam sama siebie niszczyć, zabijać w sobie to niewinne Inner Child, które chciałoby wreszcie po prostu zostać wysłuchane, zrozumiane i przytulone, gdy tego potrzebuje. Widzę je w sobie. To malutki chłopiec, kulący się w kącie, czekający na kolejne ciosy.
Moim zadaniem jest postarać się ze wszystkich sił, żeby ono nie musiało już nigdy więcej się kulić, bać, chować, niepokoić i czekać na ciosy.
Moim zadaniem jest obronić je przed ciosami, które mogą nadejść z zewnątrz.
Muszę pokochać to małe stworzenie, otoczyć je opieką, której nigdy nie dostało.
The solution is to become your own loving parent.
Na tym blogu nie będę rozpisywać się na temat tego, co się u mnie w życiu dzieje. Od tego jest blog Nuklearne przygody Nuklearnego Kota. Tutaj skupię się tylko na moich emocjach i uczuciach. To będzie momentami nudne, smutne, czasem wesołe i radosne. Będzie ciężko, ale czuję, że to może mi pomóc. Chyba warto spróbować.
Jak to mówią, there is an 'ow' in every 'meow'.
OdpowiedzUsuńDobrze powiedziane!
Usuń