Co dzisiaj czuję?
1. Strach
2. Ból!!!!!!!
3. Radość
4. Niepewność
5. Zmęczenie
Zeszłej nocy dopadł mnie OKROPNY(!!!) skurcz w lewej łydce. Myślałam, że umrę z bólu, trwało to jakieś 30 sekund. Skutecznie odpędziło sen, dlatego noc była nieprzespana. Przyniosło ten ogólny lęk, że przydarzy się znowu i znowu będzie tak okropnie boleć.
Rano nie byłam w stanie stanąć na lewej nodze, dlatego odpuściłam sobie dzisiaj wyjście do pracy i zostałam w domu w parszywym nastroju.
Pod wieczór zostałam odwiedzona przez Pana W., który zadbał o mój dobry nastrój. Było dużo przytulania i miłych interakcji. Po jakimś czasie udało mi się zapomnieć o bólu i lęku, który wcześniej czułam. Otrzymałam nawet bardzo przyjemny masaż łydki, w której miałam skurcz. Nie obyło się również bez śpiewania Bono (a raczej: fałszowania), no ale czego się nie robi dla Inner Child? Chyba dzisiaj ono również miało przyjemny wieczór.
Z drugiej strony, obok radości, czuję też niepewność. Nie wiem, dokąd znowu zmierzają moje burzliwe uczucia. Wolę je w poukładanej formie, ale dzisiaj było tak miło...
Gdy Pan W. poszedł, poczułam ogromne zmęczenie, dlatego idę już spać.
Mimo nocnego incydentu, moje emocje dzisiaj oceniam pozytywnie.
Jeśli dzisiaj w nocy również dopadnie mnie skurcz, wytrzymam ból. Poradzę sobie. Jestem silna i nic nie jest w stanie mnie pokonać.
The solution is to become your own loving parent.
środa, 29 lipca 2015
niedziela, 26 lipca 2015
26-07-2015
Co dzisiaj czuję?
1. Rezygnację
2. Melancholię, smutek
3. Rozczarowanie
4. Nostalgię
5. Radość
6. Lęk
Początek dnia był dla mnie ciężki - obudziłam się i właściwie nie chciało mi się otwierać oczu ani podnosić się z łóżka. Byłam smutna i zrezygnowana. Dopiero później, z czasem, udało mi się pokonać chęć zostania w łóżku, wstać, zjeść śniadanie i trochę się ogarnąć.
Później czekało mnie spotkanie, które przyniosło bardzo dużo melancholii i smutku, ale i rozczarowanie. Te chwile przeplatały się z radością i nostalgią - myśleniem o czymś, co było i już nie wróci. Myśleniem o zakończeniu. Próbą zapamiętania "ostatnich razów".
Wieczorna rozmowa z przyjacielem przywróciła trochę stan równowagi i pomogła mi oczyścić się nieco z negatywnych uczuć. Czułam się dobrze słuchając jej historii i nawet opowiadając własne. Pod koniec rozmowy czułam radość, podszytą gdzieś tam smutkiem, ale mimo wszystko bardziej na plus.
Myślę, że kolejne dni będą dla mnie bardzo ciężkie i tego się nieco obawiam. Wiem, że czeka mnie dużo smutku, ale z drugiej strony wiem też, że poradzę sobie z tym, jeśli tylko będę dla siebie wsparciem. Zadbam o siebie, będę siebie wspierać. Nikt ani nic mnie już dzisiaj nie zrani, jestem tutaj bezpieczna. Położę się spać i pomyślę pozytywnie o jutrzejszym dniu.
The solution is to become your own loving parent.
1. Rezygnację
2. Melancholię, smutek
3. Rozczarowanie
4. Nostalgię
5. Radość
6. Lęk
Początek dnia był dla mnie ciężki - obudziłam się i właściwie nie chciało mi się otwierać oczu ani podnosić się z łóżka. Byłam smutna i zrezygnowana. Dopiero później, z czasem, udało mi się pokonać chęć zostania w łóżku, wstać, zjeść śniadanie i trochę się ogarnąć.
Później czekało mnie spotkanie, które przyniosło bardzo dużo melancholii i smutku, ale i rozczarowanie. Te chwile przeplatały się z radością i nostalgią - myśleniem o czymś, co było i już nie wróci. Myśleniem o zakończeniu. Próbą zapamiętania "ostatnich razów".
Wieczorna rozmowa z przyjacielem przywróciła trochę stan równowagi i pomogła mi oczyścić się nieco z negatywnych uczuć. Czułam się dobrze słuchając jej historii i nawet opowiadając własne. Pod koniec rozmowy czułam radość, podszytą gdzieś tam smutkiem, ale mimo wszystko bardziej na plus.
Myślę, że kolejne dni będą dla mnie bardzo ciężkie i tego się nieco obawiam. Wiem, że czeka mnie dużo smutku, ale z drugiej strony wiem też, że poradzę sobie z tym, jeśli tylko będę dla siebie wsparciem. Zadbam o siebie, będę siebie wspierać. Nikt ani nic mnie już dzisiaj nie zrani, jestem tutaj bezpieczna. Położę się spać i pomyślę pozytywnie o jutrzejszym dniu.
The solution is to become your own loving parent.
sobota, 25 lipca 2015
25-07-2015
Co dzisiaj czuję?
1. Rozczarowanie, zawód
2. Złość
3. Smutek
4. Pustkę
Zawiodłam się na osobie, na której mi zależy. Jestem przez to rozczarowana i smutna.
Mam wrażenie, że już nigdy nie spotka mnie nic dobrego i nigdy nie spotkam nikogo, kto będzie w stanie mnie pokochać i zaakceptować taką, jaka jestem, bez potrzeby zmieniania mnie i mojego stylu życia. Mam wrażenie, że zawsze już będę się tak czuć i że to nigdy nie minie. Nawet jeśli wiem, że to nieprawda - to wszystko mnie smuci i dobija.
Mam ochotę zamknąć się w czterech ścianach i już nigdy z nich nie wyjść. Czuję pustkę, bo znowu będę musiała się przyzwyczajać do bycia singlem. Lubiłam wspólne chwile, gdy było okej. Przyzwyczaiłam się do tego, że ktoś gdzieś tam jest i może nawet czasem myśli o mnie. Teraz ma już tego nie być.
Jest też we mnie masa niezrozumienia. Przecież jestem dobrą osobą. Czemu nie spotykają mnie dobre rzeczy? Czemu ciągle przytrafia mi się coś złego?
Spędzę dzisiaj czas z samą sobą, pozwolę sobie poczuć się dobrze. Przytulę samą siebie.
Będę dla siebie dobra. Dzisiaj już nie spotka mnie nic złego.
The solution is to become your own loving parent.
1. Rozczarowanie, zawód
2. Złość
3. Smutek
4. Pustkę
Zawiodłam się na osobie, na której mi zależy. Jestem przez to rozczarowana i smutna.
Mam wrażenie, że już nigdy nie spotka mnie nic dobrego i nigdy nie spotkam nikogo, kto będzie w stanie mnie pokochać i zaakceptować taką, jaka jestem, bez potrzeby zmieniania mnie i mojego stylu życia. Mam wrażenie, że zawsze już będę się tak czuć i że to nigdy nie minie. Nawet jeśli wiem, że to nieprawda - to wszystko mnie smuci i dobija.
Mam ochotę zamknąć się w czterech ścianach i już nigdy z nich nie wyjść. Czuję pustkę, bo znowu będę musiała się przyzwyczajać do bycia singlem. Lubiłam wspólne chwile, gdy było okej. Przyzwyczaiłam się do tego, że ktoś gdzieś tam jest i może nawet czasem myśli o mnie. Teraz ma już tego nie być.
Jest też we mnie masa niezrozumienia. Przecież jestem dobrą osobą. Czemu nie spotykają mnie dobre rzeczy? Czemu ciągle przytrafia mi się coś złego?
Spędzę dzisiaj czas z samą sobą, pozwolę sobie poczuć się dobrze. Przytulę samą siebie.
Będę dla siebie dobra. Dzisiaj już nie spotka mnie nic złego.
The solution is to become your own loving parent.
piątek, 24 lipca 2015
The solution
Hej-ho!
Postanowiłam założyć drugi blog, jako że na co dzień nie mam nikogo, z kim mogłabym porozmawiać o moich emocjach i uczuciach. Od jakiegoś czasu, w ramach samorozwoju i wychodzenia z syndromu DDA, staram się rozpoznawać i nazywać uczucia i emocje, które we mnie siedzą. Wcześniej umiałam im tylko zaprzeczać. Obwiniałam siebie za to, co czuję. To wszystko wyniesione zostało z domu, gdzie nikt nigdy nie zaakceptował tego, co czułam. Gdy byłam smutna, słyszałam tylko "ogarnij się", gdy byłam zdenerwowana - "weź już przestań", gdy byłam wesoła - nikt nie cieszył się ze mną. Z czasem jako dziecko nauczyłam się, że moje uczucia są złe, niewłaściwe, nieprawidłowe, skoro nikt ich nigdy nie akceptuje, tylko wszyscy im zaprzeczają i oczekują czegoś innego.
Teraz, jako osoba dorosła, sama sobie jestem tym karcącym rodzicem. Przejęłam te zachowania i schematy, i zaczęłam sama siebie niszczyć, zabijać w sobie to niewinne Inner Child, które chciałoby wreszcie po prostu zostać wysłuchane, zrozumiane i przytulone, gdy tego potrzebuje. Widzę je w sobie. To malutki chłopiec, kulący się w kącie, czekający na kolejne ciosy.
Moim zadaniem jest postarać się ze wszystkich sił, żeby ono nie musiało już nigdy więcej się kulić, bać, chować, niepokoić i czekać na ciosy.
Moim zadaniem jest obronić je przed ciosami, które mogą nadejść z zewnątrz.
Muszę pokochać to małe stworzenie, otoczyć je opieką, której nigdy nie dostało.
The solution is to become your own loving parent.
Na tym blogu nie będę rozpisywać się na temat tego, co się u mnie w życiu dzieje. Od tego jest blog Nuklearne przygody Nuklearnego Kota. Tutaj skupię się tylko na moich emocjach i uczuciach. To będzie momentami nudne, smutne, czasem wesołe i radosne. Będzie ciężko, ale czuję, że to może mi pomóc. Chyba warto spróbować.
Postanowiłam założyć drugi blog, jako że na co dzień nie mam nikogo, z kim mogłabym porozmawiać o moich emocjach i uczuciach. Od jakiegoś czasu, w ramach samorozwoju i wychodzenia z syndromu DDA, staram się rozpoznawać i nazywać uczucia i emocje, które we mnie siedzą. Wcześniej umiałam im tylko zaprzeczać. Obwiniałam siebie za to, co czuję. To wszystko wyniesione zostało z domu, gdzie nikt nigdy nie zaakceptował tego, co czułam. Gdy byłam smutna, słyszałam tylko "ogarnij się", gdy byłam zdenerwowana - "weź już przestań", gdy byłam wesoła - nikt nie cieszył się ze mną. Z czasem jako dziecko nauczyłam się, że moje uczucia są złe, niewłaściwe, nieprawidłowe, skoro nikt ich nigdy nie akceptuje, tylko wszyscy im zaprzeczają i oczekują czegoś innego.
Teraz, jako osoba dorosła, sama sobie jestem tym karcącym rodzicem. Przejęłam te zachowania i schematy, i zaczęłam sama siebie niszczyć, zabijać w sobie to niewinne Inner Child, które chciałoby wreszcie po prostu zostać wysłuchane, zrozumiane i przytulone, gdy tego potrzebuje. Widzę je w sobie. To malutki chłopiec, kulący się w kącie, czekający na kolejne ciosy.
Moim zadaniem jest postarać się ze wszystkich sił, żeby ono nie musiało już nigdy więcej się kulić, bać, chować, niepokoić i czekać na ciosy.
Moim zadaniem jest obronić je przed ciosami, które mogą nadejść z zewnątrz.
Muszę pokochać to małe stworzenie, otoczyć je opieką, której nigdy nie dostało.
The solution is to become your own loving parent.
Na tym blogu nie będę rozpisywać się na temat tego, co się u mnie w życiu dzieje. Od tego jest blog Nuklearne przygody Nuklearnego Kota. Tutaj skupię się tylko na moich emocjach i uczuciach. To będzie momentami nudne, smutne, czasem wesołe i radosne. Będzie ciężko, ale czuję, że to może mi pomóc. Chyba warto spróbować.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)